Prawdziwy amerykański bohater

Zawsze fascynowali mnie fikcyjni prezydenci Stanów Zjednoczonych – prezydent USA to prawdziwy amerykański bohater, gdyby dobrze się przyjrzeć i policzyć, to pewnie okazałoby się, że jest najczęściej opisywaną i filmowaną postacią na świecie. I występuje nie tylko w thrillerach sensacyjno-politycznych, był bohaterem kreskówki i komedii romantycznej. Były filmy o pierwszych córkach i o sobowtórach udających lidera wolnego świata, były głupie komedie, farsy i poważne seriale obyczajowe. Od jakiegoś czasu przymierzam się do stworzenia minipocztu fikcyjnych prezydentów, bo jeśli nie ja, to kto?

Moim ulubionym fikcyjnym amerykańskim prezydentem jest oczywiście Josiah Bartlet, jak miałoby być inaczej, skoro uważam, że The West Wing jest najwybitniejszym osiągnięciem produkcji telewizyjnej ever? Ale Jed Bartlet jest postacią wielokrotnie opisywaną, i znaną większości czytelników tego bloga (bo to nie tylko ja wychwalam tę postać, ale i sam ojciec założyciel, GAD, wielokrotnie o nim pisał), więc na pierwszy ogień pójdzie prezydent Richard Martinez, grany przez Johna D’Aquino, drugoplanowa postać z serialu dla dzieci (i pewnie niezbyt zaawansowanej wiekiem młodzieży) Cory in the House, wyświetlanym także w Polsce pod tytułem "Cory w Białym Domu". Wedle Imdb.com postać ta po raz pierwszy pojawiła się megahicie Disney’a – w serialu "Hannah Montana", którego to spin-offem jest "Cory in the House".
Postać prezydenta jest co prawda drugoplanowa, ale za to bardzo wyrazista, głównie z powodu swej głupoty. Serial jest disnejowski, a to oznacza dość lukrowane przedstawianie rzeczywistości. Prezydent cały dzień spędza na jedzeniu, unikaniu kłopotów i mało owocnych próbach wychowywania swej córki, Sophie. Nie wiem, czy to zamierzone podobieństwo, ale mnie Martinez kojarzy się z prezydentem Georgem W. Bushem – także z wyglądu, i mam wrażenie, że nawet jest na niego stylizowany.

Nie będę ukrywać, że serial mnie nudzi, obejrzałam kilka odcinków tylko po to, by przyjrzeć się prezydentowi Martinezowi. Trochę mnie zaciekawiło podobieństwo Martineza do Busha, ale nie potrafię ocenić, czy tak jest w rzeczywistości, czy też tak mi się wydaje.

***
Poczet Fikcyjnych Prezydentów to tylko przerywnik, Biały Domek pozostanie blogiem o prawdziwej polityce, prawdziwych kampaniach i prawdziwym prezydencie.

 

Liderzy GOP według Freda Maleka

Fred Malek, power broker Partii Republikańskiej, opublikował na swoim blogu listę dziesięciorga potencjalnych kandydatów (9 kandydatów i jedna kandydatka) do zdobycia nominacji na kandydata na prezydenta z ramienia GOP w 2012 roku. Analiza listy do przeczytania na Politico.com.

Potencjalni kandydaci:
1. Mitt Romney
2. Mark Sanford
3. Haley Barbour
4. Dick Cheney
5. republikańscy kandydaci do Senatu w demokratycznych stanach (Charlie Crist, George Pataki, Mark Kirk, Mike Castle)
6. Sarah Palin
7. Bob McDonnell
8. Jon Huntsman
9. Paul Ryan
10. Eric Cantor

Brak na niej Bobby’ego Jindala, jest za to Dick Cheney (Malek tłumaczy to dość zawile). Na miesjcu ósmym jest Jon Huntsman, nominowany przez prezydenta Obamę na ambasadora USA w Chinach – co może być zaskoczeniem. Huntsman, co prawda już od jakiegoś czasu uważany jest za jedną z przyszłych gwiazd Partii Republikańskiej, jednak pojawiły się już komentarze, że skoro zdecydował się przyjąć propozycję prezydenta (powiedział nawet, że prezydentowi się nie odmawia) realne szanse na liczenie się w wyścigu prezydenckim ma raczej w 2016 niż za trzy lata. Niektórzy dziennikarze uważają też, że jego dość liberalne poglądy mogą być nie do przełknięcia dla republikańskich wyborców.

Michael Steele nie będzie Howardem Deanem GOP-u, nie wygląda na razie na to, by udało mu się zjednoczyć (a raczej sprawić, żeby zajęła się czymś innym niż wewnętrzymi kłótniami) Partię Republikańską.

Czemu to zajęło tyle czasu?

Sarah Palin napisze książkę. A raczej tę książkę podyktuje ghostwriterowi (to typowa praktyka).

W telefonicznym wywiadzie z agencją AP pani gubernator przyznała, że wydawnictwo HarperCollins opublikuje jej wspomnienia. Książka, która ma ukazać się wiosną 2010 roku, opisać ma życie Palin od dzieciństwa na Alasce aż do zeszłorocznej kampanii prezydenckiej.

Sarah Palin traktuje książkę jako okazję, by opisać wszystko z własnej perspektywy, przedstawić własne polityczne przekonania, a także wyjaśnić wszelkie nieporozumienia dotyczące niej samej jak i całej rodziny.

Niby książka zapowiada się ciekawie, ale nie wiem, czy sześć miesięcy po wyborach prezydenckich można znaleźć kogoś, kto nie zna poglądów pani gubernator. Inna rzecz, że 2010, rok publikacji wspomnień, to rok wyborów na Alasce, a więc jednocześnie idealny moment na zmasowaną kampanię wyborczą. To również doskonały sposób na wspomożenie domowego budżetu. Skoro Demokraci zarabiają na pisaniu wspomnień (Obama, Bill i Hillary Clinton), Republikanie też mogą.

West Wing Blog: Naga pierś Donny Moss

Grono fanów The West Wing nie jest aż tak duże. Ale wśród nich grono fanów Donny Moss jest z pewnością nie mniejsze.

https://i0.wp.com/www.greysanatomyinsider.com/wp-content/uploads/2006/04/Josh-Lyman-Donna-Moss-West-Wing.jpg

Ile lat czekaliśmy, by wreszcie między Donną a Joshem coś zaiskrzyło, pierwszy pocałunek był właściwie wydarzeniem sezonu. Ta przezabawna, przesympatyczna, przyciągająca wzrok na ciemnych korytarzach jasna blondynka nigdy nie była w West Wingu postacią sexy, choć hot, a i owszem.

Ale zobaczenie jej w dość ostrej scenie erotycznej tak mi zazgrzytało, tak zaświstało, że długo siedziałem z niedowierzaniem, i niesmakiem kręcąc głową. To było wręcz wulgarne, tak nie pasuje do budowanego latami oglądania West Wingu wyobrażenia o Donnatelli Moss.

Doszedłem wręcz do wniosku, że to jakaś celowa prowokacja artystyczna albo samej Janel Maloney, albo producentów telewizyjnych.

A wszystko zdarzyło się w drugim sezonie serialu (też politycznego!) Brotherhood, który właśnie przerabiam. Wiem, że dla niektórych to się pewnie wydarzyło już dawno, ale sorry, dla mnie to stało się właśnie w tym tygodniu, i wciąż nie mogę się pozbierać.

https://i0.wp.com/www.hogrockcafe.com/Janel%20Moloney%20Nude%206%20-%20Brotherhood.jpg

Dla wytrzymałych fanów – uwaga viewers discretion strongly advised.

Nie wiem, kto będzie następny. Margaret?

 

A Meghan McCain napisze drugą książkę

Gawker za New York Observer doniósł, że Meghan McCain, córka republikańskiego kandydata na prezydenta, wynegocjowała kontrakt na drugą książkę. O czym? Trudno powiedzieć. Wydawnictwo Hyperion rozesłało informację, że  Meghan will "explore what it means to be a progressive Republican in the party
today," and "delve into what it means to love the Republican Party,
while not always fitting in." She will also "touch on topics ranging
from what the party needs to do to attract others like her, to the
importance of technology in reaching out to younger voters, to what
needs to be done to keep young people passionate and involved in
politics in the future."

Trochę to mętne – nie oceniam niewydanej jeszcze książki, tylko krótki press release o mydle i powidle.

Internetowy serwis Gawker.com, który raczej nie przepada za Meghan i od dłuższego czasu pisze o niej niezbyt przychylnie (choć nie da się ukryć, że jej słowne przepychanki z Ann Coulter sprawiały redaktorom serwisu dużą przyjemność), już ogłosił, że książka będzie o niczym.

Książka ukaże się wiosną 2010 roku, a Meghan McCain ma zainkasować 750 tysięcy dolarów. Poprzednia, "My Dad, John McCain", wyszła jesienią zeszłego roku i chyba nie była sukcesem wydawniczym.

Los(y) Hillary w rękach Demokratów

Hillary Clinton wciąż ma do spłacenia dług kampanijny, który wynosi ponad 6 milionów dolarów.

Pomysł na zdobycie takiej sumy pieniędzy? LOTERIA. Jeden los będzie kosztował 5 dolarów (ale chętni mogą płacić więcej), a wygrać można dzień w towarzystwie Billa Clintona, bilety na finał programu American Idol, a także kolację i zwiedzanie D.C. z Jamesem Carville’em i Paulem Begalą (tempting, very tempting).

Ku (mojemu) zaskoczeniu, pomysł nie wywołał burzy złośliwych komentarzy.

Kutner będzie pracował dla Obamy

Fani serialu House M.D. oczekiwali 20. odcinka z drżeniem serca – czekał na nich prawdziwy szok: jeden z bohaterów miał popełnić samobójstwo.

I wszystko jasne. Z House’a zniknął Kutner.

Ale to nie wszystko. Kal Penn, aktor, który wcielał się w postać Kutnera, odszedł z serialu, bo dostał pracę w Białym Domu. Będzie pracował jako associate director in the White House office of public liaison. Kal aktywnie wspierał Obamę podczas kampanii:



Ta administracja zaczna wyglądać coraz ciekawiej.