A jeszcze niecały tydzień temu jego przyjaciele i doradcy sugerowali, że były gubernator stanie do wyścigu. Deklaracje Patakiego, że bardzo poważnie rozważa podjęcie decyzji o kandydowaniu przyjęte zostały z niedowierzaniem – trudno bowiem uwierzyć, że w dzisiejszej Partii Republikańskiej kandydat, który jest pro-choice, pro-union & pro-gay rights, ma jakiekolwiek szanse.
Przez kilka dni Pataki najwyraźniej szukał wsparcia i sponsorów, i wygląda na to, że ich nie znalazł, bo w piątek ogłosił, że nie będzie startował. Żadnych wymówek, że rodzina się nie zgadza, że ma inne zobowiązania, po prostu:
politically viable reforms to entitlements and rolling back the
size and cost of the federal government,? Pataki said in a
statement. ?At this time, I will continue to do this as the
leader of No American Debt and not as a candidate for
president."
Za to ożywił się Rudy Giuliani – podobno od kilku tygodni szuka sztabowców, ale zaprzeczają temu jego doradcy, którzy jednak nie wykluczają, że były burmistrz Nowego Jorku zdecyduje się na kandydowanie – wyznaczając jednak deadline na podjęcie takiej decyzji na koniec września. Trochę trudno mi uwierzyć, że Giuliani ogłosi kandydaturę – jego kampania przed wyborami w 2008 roku zostawiła po sobie niesmak, a sam kandydat zdawał się być niezainteresowany wygraniem wyborów.
Rudy ma czas do końca września, trochę mniej czasu ma Sarah Palin – mówi się, że Fox News naciska na nią, by przestała kokietować i ogłosiła decyzję. Jeśli będzie ubiegała się o nominację, czeka ją śmiertelny pojedynek z Perrym i Bachmann. Dziś stawiam na Teksańczyka, nie wiem, jak Palin mogłaby pokonać kogoś, kto jest na politycznym ringu od tak dawna, i na każdym polu wyraźnie nad nią góruje.
No i jest jeszcze Chris Christie. Choć wielokrotnie zaprzeczał, że zamierza kandydować, bo nie jest gotowy (rzadko spotykana cecha i polityków, prawdomówność, kontakt z rzeczywistością i jej trzeźwa ocena), ciągle powtarzane są plotki, że bada teren, że wciąż jest szansa na jego kandydaturę.
Oglądając Christiego podczas konferencji prasowych i wystąpień telewizyjnych (w programach śniadaniowych, etc.) w ciągu ostatnich kilku dni (w końcu Irene postanowiła poszaleć na jego podwórku), nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wielu Republikanów dzwoni do niego i prosi, by jeszcze raz przemyślał swoją decyzję.
Ale z drugiej strony, czy w dzisiejszej Partii Republikańskiej jest miejsce na kandydata, który jest rozsądny i centrowy? Powtórzę się, ale w sytuacji, gdy o wynikach wyborów decydują niezależni wyborcy, kandydat Tea Party nie ma szans w wyborach powszechnych, nawet jeśli jako wice wybierze kogoś, hm, strawniejszego.


