Jeszcze liczą głosy, ale Rick Santorum i Mitt Romney zdobyli po 25-26 proc. głosów i wygrali pierwsze prawybory Partii Republikańskiej we wtorek w stanie Iowa. Trzeci był antywojenny libertarianin Ron Paul (ok. 22 proc.). 4. Newt Gingrich (14 proc.), 5. Rick Perry (11 proc.), Michele Bachmann (6 proc.).
Dlaczego wygrał Santorum
Nawet jeśli Santorum będzie miał na koniec kilkadziesiąt spośród 120 000 głosów straty do Romneya, to on jest oczywistym zwycięzcą. Jego zaskakujący awans w sondażach nastąpił dopiero w ostatnich dniach tuż przed wyborami. Jeszcze 2-3 tygodnie temu Santorum był praktycznie na końcu stawki kandydatów. Jeszcze tydzień temu nikt nie dawał Santorum miejsca w pierwszej trójce…
Santorum wygrał w Iowa dlatego, że na koniec konserwatywni wyborcy w Iowa to jego wskazali jako swojego kandydata. Wcześniej ta grupa wyborców szukała alternatywny dla Mitta Romneya, zmieniając swoje preferencje praktycznie co 2-3 tygodnie, przeskakując od Bachmann do Perry’ego, potem do Caina i Gingricha. Kolej na Santorum przyszła w najbardziej odpowiednim momencie – dosłownie 2-3 dni przed głosowaniem.
Santorum to katolik, ultrakonserwatysta. Ojciec siedmiorga dzieci, najbardziej znany z fundamentalistycznych poglądów na temat aborcji oraz z bardzo ostrych, jastrzębich poglądów w polityce zagranicznej. W latach 2000-06, jako młody senator ze stanu Pennsylwania, był uznawany za wschodzącą gwiazdę Republikanów. Aż wyborcy w tym stanie odwrócili się od niego, po serii wpadek, niektórzy wręcz przestraszeni jego ultrakonserwatywnym stanowiskiem w wielu sprawach.
Santorum to właściwie jedyny kandydat, który, nie zważając na mających dużo więcej pieniędzy i struktur organizacyjnych rywali, prowadził w Iowa tradycyjną – od domu do domu, od wioski do wioski, od kawiarenki na rynku do sali parafialnej – kampanię wyborczą. Swoim srebrzystym pick-upem odwiedził wszystkie 99 hrabstw w stanie Iowa (jako jedyny z kandydatów).
Co dalej z Santorum
Tej kampanii do tej pory brakowało jasnego faworyta wśród konserwatywnych, religijnych wyborców. Także zwolennicy Tea Party (to nie ta sama grupa) byli podzieleni między kilku kandydatów.
Teraz religijna prawica może ze spokojnym sumieniem zjednoczyć się popierając Santorum. Większy problem mają ludzie z Tea Party, dla których „czystość” w sprawach potęgi rządu centralnego w Waszyngtonie, podatków i rządowych subsydiów jest ważniejsza od sprawy aborcji. Media zaraz zaczną obrabiać dorobek Santorum ze wszystkich stron, do wyborców szybko dotrze, że przez wiele lat był on klasycznym politykiem republikańskiego establishmentu, tak nielubianego przez Tea Party. Że gabinetowymi gierkami załatwiał dla Pennsylwanii miliardy dolarów subsydiów rządowych.
Dla Santorum kluczem jest teraz zbudowanie poparcia w konserwatywnym stanie South Carolina, gdzie prawybory odbędą się za 2 tygodnie. Tam do zwycięstwa wśród konserwatystów od dawna szykuje się Newt Gingrich. Gdyby Santorum, na fali entuzjazmu religijnej prawicy, wygrał też w SC, stałby się o wiele poważniejszym rywalem dla Mitta Romneya, niż ktokolwiek mógł przypuszczać jeszcze 2-3 tygodnie temu.
Co dalej z Romneyem
To Mitt Romney, były gubernator z Massachussets, jest wciąż głównym faworytem do zdobycia nominacji Partii Republikańskiej na prezydenta. To on na 99 proc. wygra za tydzień słynne prawybory w New Hampshire (przez lata był popularnym gubernatorem w sąsiednim stanie, ludzie go tam znają, traktują jak swojego).
To Mitt Romney jest najlepiej przygotowany do długiej walki wyborczej, zbiera najwięcej pieniędzy (i sam jest multimilionerem), ma w każdym stanie struktury budowane od 4 lat. To jego wyborcy (także w exit polls w Iowa) wskazują jako kandydata, który ma największe szanse na pokonanie Baracka Obamy 6 listopada.
Czym ważniejsza będzie w tej kampanii tematyka gospodarcza, tym większe będą szanse byłego biznesmena i managera Mitta Romneya.
Co dalej z innymi
Rick Perry i Michele Bachmann wycofają się z kampanii w najbliższych dniach. Perry już to zapowiedział, z obozu Bachmann płyną takie głosy.
Newt Gingrich jest faworytem w SC, ale sam doskonale sobie zdaje sprawę, że nie ma już szans na nominację. Wygląda na to, że postawi sobie za cel zniszczenia Mitta Romneya, po tym jak Romney wydał kilka milinów dolarów na negatywną kampanię przeciw Gingrichowi w Iowa.
Ron Paul był bliski wywołąnia wielkiego zamieszania w Partii Republikańskiej i wygrania w Iowa. Nie tym razem. Będzie prowadził kampanię do samego końca, choćby tylko po to, by prezentować swoje poglądy do jak najszerszej publiczności. Za 4-8 lat pałeczkę przejmie jego syn, dziś senator z Kentucky, który jak się wydaje będzie miał o wiele większą szansę na prezydenturę niż jego kontrowersyjny ojciec.
